Od ostatniego razu kiedy to Staszek użyczył nam swojego transportu, a raczej postanowił, że będzie naszym kierowcą, już ani razu nie powtórzył podobnej propozycji. Twierdzi, że nic nie zrekompensuje mu jego strat moralnych poniesionych podczas tej wycieczki. Jechaliśmy do Łeby jego volkswagenem busem, 9 miejsc = 1 kierowca + ośmioro wariatów. Może gdyby proporcje były inne to teraz tak bardzo by się nie wzbraniał przed pełnieniem funkcji kierowcy. Podróżnicy pewnie doskonale wiedzą o co mi chodzi. Wyobraźcie sobie zgraje ludzi wypuszczonych na weekend z betonowego lasu! Masakra to mało powiedziane! Biedny kierowca siedzi, próbuje skoncentrować się na bezpiecznym dowiezieni nas do celu, a z jego plecami dzieją się sceny jak z serca prawdziwej afrykańskiej dżungli. Porozlewane napoje (oczywiście nie tylko te bezprocentowe), latające przedmioty, w końcu kto nam zakaże rzucać się chipsami i ogryzkami. W końcu to samochód Staszka! O nic nie musimy się martwić, samochód się potem upierze, odda do czyszczenie, umyje czy co tam tylko możliwe. Niestety to za mało, że biednemu chłopakowi wynagrodzić te katusze, które przeżywał podczas podróży. Dlatego od początku Łeba
1 będzie nam się kojarzyła z ciszą, a to dlatego. Że odzywać się do nas zaczął dopiero ostatniego dnia, na parę godzin przed wyjazdem powrotnym! Nie dlatego, że nam wybaczył tylko dlatego, żeby tym razem konkretniej ustalić zasady i reguły dotyczące odbywania podróży w jego aucie. Nie mieliśmy wyjścia musieliśmy się zgodzić na wszystkie warunki, które nam podyktował. Poza tymi małymi ekscesami było spoko, każdy był zadowolony, trafiła się nam nawet niespodzianka. Poza atrakcjami, które w Łebie wszyscy doskonale znali i nawet nie zamierzali się na nie wybierać (chodzi oczywiście o wydmy, do których co rok jest coraz dalej i drożej) to pojawiła się jedna nowa. Otworzyli park dinozaurów, w którym można podziwiać te stwory, podobno są odwzorowane w skali 1 do 1, a to już coś, szczególnie, że niektóre z nich miały długość ponad 30 metrów! Jak tylko znajdziemy sobie nowego kierowce to wracamy tam na 100 procent.